WSTĘP

PROLOG

DZIEŃ 1

DZIEŃ 2

DZIEŃ 3

DZIEŃ 4

DZIEŃ 5

DZIEŃ 6

DZIEŃ 7

DZIEŃ 8

DZIEŃ 9

DZIEŃ 10

DZIEŃ 11

DZIEŃ 12

DZIEŃ 13

DZIEŃ 14

DZIEŃ 15

HELSINKI

EPILOG

THX

STATS

DZIEŃ 8

Następny dzień ->

Wstaliśmy dość późno, tak że ruszyć udało nam się dopiero o 9. Nasz objazd ciągle przecina autostradę - cały czas kręcimy esy przejeżdżając z jednej strony na drugą, to wiaduktem nad, to tunelem pod. W pewnym momencie, kiedy wyjeżdżamy z lasu, naszym oczom ukazuje się piękny, olbrzymi most wiszący nad ujściem rzeki Angermanälven . Na szczęście mogliśmy pokonać go na rowerach , co zaoszczędziło nam sporo kilometrów podróży w górę rzeki. Na drugim brzegu, jak można się było spodziewać, znowu musieliśmy zjechać na boczne drogi. Chociaż ładne i ciche, to jednak podjazdy lekko mąciły radość jazdy.

Przed Docksta udało nam się wrócić na E4. Tuż za miastem podziwiamy Skuleberget - ciekawą, nagą górę sterczącą wysoko z lasu, 2 km od morza. 293 m wysokości i wytyczone trasy robią z niej idealne miejsce dla amatorów wspinaczki .

Następnym przystankiem był Örnsköldsvik - senny port, zupełnie wyludniony w sobotnie popołudnie... Jedynym ciekawym wydarzeniem był ten oto widoczek, który mieliśmy okazję zobaczyć z (uwaga!) nabrzeża portu... Cóż... Bez komentarza :-)

Dzielnie prując E4 na północ, pokonując pewien podjazd, dostrzeliśmy radiowozy i karetki otaczające dość mocno pokiereszowanego Forda Transita, którego pasażerowie byli właśnie pakowani na nosze w celu przewiezienia do szpitala. Zdziwił nas jednak fakt, że nigdzie nie było widać drugiego samochodu (drzew i słupów w promieniu 100 m brak). Jedynym niepasującym elementem był traktor nieudolnie starający się podnieść coś z rowu po drugiej stronie drogi. Sprawa wyjaśniła się kiedy go mijaliśmy - w trawie leżał olbrzymi łoś. Tym razem siatki ochronne zawiodły... Nie po raz ostatni zresztą. Godzinę później spore zamieszanie na drodze wywołała rodzinka reniferów , która, na szczęście, po panicznej ucieczce znalazła bezpieczną drogę do lasu.

Wieczorem, skuszeni widokiem pięknej, piaszczystej plaży, zjeżdżamy do Salusands . Nad brzegiem morza wcinamy podwieczorek i ruszamy dalej. Obóz rozbiliśmy w lesie, 40 km przed Umeå.

W nocy naocznie przekonałem się, jak daleko na północy byliśmy - oto zdjęcie zrobione o 2:15 :-)

Następny dzień ->