WSTĘP

PROLOG

DZIEŃ 1

DZIEŃ 2

DZIEŃ 3

DZIEŃ 4

DZIEŃ 5

DZIEŃ 6

DZIEŃ 7

DZIEŃ 8

DZIEŃ 9

DZIEŃ 10

DZIEŃ 11

DZIEŃ 12

DZIEŃ 13

DZIEŃ 14

DZIEŃ 15

HELSINKI

EPILOG

THX

STATS

DZIEŃ 9

Następny dzień ->

Budzi nas odgłos deszczu uderzającego o drzewa. Po śniadaniu siedzimy jeszcze trochę w namiocie, czekając aż ustanie. Kiedy w końcu udaje nam się zacząć składać przemoczony sprzęt, słyszymy za plecami gniewny pomruk. Rzut okiem na niebo na wschodzie - sztorm na Bałtyku :-( Nie ociągając się ruszamy w drogę.

Około południa ciężkie, granatowe, burzowe chmury wisiały już prawie nad naszymi głowami, a grzmoty i błyskawice raz po raz przypominały nam o konieczności znalezienia jakiegoś schronienia. Atmosfera zrobiła się nerwowa, bo jakoś nie potrafiliśmy sobie przypomnieć aby przez ostatnie kilometry widzieć dookoła drogi coś poza drzewami. Na szczęście, niebiosa okazały się dla nas łaskawe i dokładnie w chwili, kiedy o ziemię zaczęły uderzać wielkie krople wody, między drzewami zauważyliśmy jakieś zabudowania (jak później wyjaśnił nam pracujący tam gość, była to mleczarnia) . Po godzinnym, mimowolnym odpoczynku zabezpieczyliśmy bagaże foliowymi workami i ruszyli dalej.

Następne 6 godzin nie należało do przyjemnych. Mżawka non-stop i prysznice, które co kilka minut sprawiały nam przejeżdżające ciężarówki, były naprawdę męczące. Cóż było robić, zacisnęliśmy zęby i jechali dalej...

Po 21 dotarliśmy do Skellefteå. Chociaż po drodze mijaliśmy setki stacji benzynowych, o wiele, wiele więcej niż w Polsce, to to, co tam zobaczyłem, pobiło wszelkie rekordy. Przy około 100-metrowym parkingu mieściło się pięć (!!!) stacji, każda innego koncernu... Paranoja :-P Przynajmniej było gdzie uzupełnić zapas wody ;-)

Paskudna pogoda zrobiła swoje - rozbiliśmy namiot w pierwszym lepszym miejscu, a konkretnie na środku nierównej, leśnej drogi, kilka kilometrów za miastem. Gorąca herbata poprawiła nam samopoczucie i szybko zasnęliśmy.

Następny dzień ->