WSTĘP

PROLOG

DZIEŃ 1

DZIEŃ 2

DZIEŃ 3

DZIEŃ 4

DZIEŃ 5

DZIEŃ 6

DZIEŃ 7

DZIEŃ 8

DZIEŃ 9

DZIEŃ 10

DZIEŃ 11

DZIEŃ 12

DZIEŃ 13

DZIEŃ 14

DZIEŃ 15

HELSINKI

EPILOG

THX

STATS

PROLOG (DZIEŃ 0)

Następny dzień ->

Nasz prom wypłynął z Gdyni o 9. Co ciekawe, nikt nawet nie spytał nas o bilety. W sumie, nawet gdybyśmy ich nie mieli, prawdopobnie i tak weszlibyśmy na pokład - będę pamietał następnym razem ;-) Pogoda była idealna, cały dzień spędziliśmy na tylnym pokładzie opalając się i podziwiając... wodę dookoła :-)

O 19 byliśmy na miejscu. Karlskrona powitała nas nowoczesnym terminalem promowym i trwającą ok. 30 sekund odprawą paszportową. Nie tracąc czasu ruszyliśmy na północ. Już po kilkunastu minutach byłem bardzo pozytywnie nastawiony co do jakości szwedzkich dróg - idealnie gładkie, bez żadnych dziur czy kolein. Po prostu ideał. Przy takiej jakości nawet podjazdy, spotykane co kilka minut, nie były uciążliwe. Poza tym, trasa była bardzo ładna - po lewej las, po prawej las, co kilka kilometrów małe miasteczko położone wzdłuż drogi.

Po 2 godzinach jazdy zaczęliśmy się rozglądać za miejscem na rozbicie namiotu co okazało się dość trudne. Tamtejsze lasy okazały się być lekko odmiennymi od tych, które mamy przy krajowych trasach - są niesamowicie gęste i zarośnięte krzewami, po prostu nie sposób zboczyć z drogi, że o rozbiciu namiotu nie wspomnę. Po kilkunastu minutach, kiedy byliśmy jakieś 25 km przed Emmabodą las zaczął ustępować miejsca polom uprawnym. Udało się nam jednak znaleźć jedną świeżo skoszoną łąkę gdzie postanowiliśmy spędzić noc. Namiot rozkładaliśmy w błyskawicznym tempie bo zaatakowała nas horda komarów. W trakcie montowania za drzewami oddzielającymi pole od drogi usłyszeliśmy zatrzymujący się samochód. Kierowca, zapewne właściciel łąki, zlustrował zza szyby nasze poczynania, ale upewniwszy się, że jesteśmy raczej niegroźni, pojechał bez słowa dalej. Szybko zainstalowaliśmy się w namiocie, zjedli kolację, wysłali pierwsze SMS'y i położyli spać. Pierwszy dzień podróży pożegnał nas deszczem, co lekko nas zaniepokoiło, ale zanim zaczęliśmy się porządnie martwić, zmorzył nas sen.

Następny dzień ->