|
W południe, po 3 godzinach jazdy w narastającym upale przejechaliśmy przez Oulu, gdzie zwiedziliśmy piękny, zadbany park ciągnący się przez całe
miasto .
Niesamowita ilość ścieżek rowerowych pozwoliła nam kontynuować podróż w spokoju, z dala od stosunkowo ruchliwej trasy. Co więcej, po jednej stronie ścieżki był las, po drugiej - drzewa odgradzające ją od drogi. To dawało jako-taki komfort jazdy, gdyż w międzyczasie temperatura wzrosła do 35 stopni, o czym radośnie informowały spotykane od czasu do czasu elektroniczne tablice.
Późnym popołudniem, spoceni i głodni dotarliśmy do Rantsila. Kiedy rozłożeni na trawniku właśnie kończyliśmy obiad, zostaliśmy zaskoczeni przez straszną ulewę. Najbliższym schronieniem był mały market, w którym robiliśmy zakupy, a że młoda ekspedientka była bardzo miła to mogliśmy tam przeczekać oberwanie chmury. A deszcz wcale nie zamierzał szybko mijać, zwłaszcza, że wiatr prawie całkowicie ustał i niczym nie niepokojone chmury spokojnie wisiały na swoich
miejscach .
Po 2 godzinach mimowolnego odpoczynku, ok. 19, pomimo lekkiej mżawki postanowiliśmy nadrobić stracony czas. Pogody nawet nie będę opisywał - przypominała saunę :-) Za to opiszę drogę - całkowicie płaski, 10-cio kilometrowy odcinek bez żadnego (!), nawet najmniejszego (!!!) zakrętu :-)
Kilka godzin później, w lesie przed Pulkkila , zasypialiśmy marząc, aby taka trasa była już do samego końca ;-) |