|
Kiedy przed 7 rano wyszedłem z namiotu, wszystkie poprzednie upalne dni zbladły wobec tego, co zobaczyłem - słońce grzało tak mocno, że już po chwili czułem, jak opala moją skórę! Po prostu nie dało się wytrzymać bez cienia. Możecie wierzyć lub nie, ale dałbym głowę, że już wtedy temperatura oscylowała w granicach 30 stopni :-)
Cóż było robić, ruszyliśmy w tym skwarze. Pochłaniając olbrzymie ilości wody i uzupełniając co jakiś czas jej zapas, ominęliśmy miasto Jyväskulä
i dzielnie pruli na południe, zatrzymując się tak rzadko, jak to było możliwe i tylko na tyle, aby przelać życiodajny nektar do bidonów :-)

O 17 zjedliśmy obiad
w Leivonmäki. Kiedy znowu wróciliśmy na trasę, pogoda była już znośniejsza - zaczął wiać lekki wietrzyk i generalnie było chłodniej.
Przed 22 rozbiliśmy obóz na leśnym parkingu, tuż nad pięknym
jeziorem , kilka kilometrów przed Onkiniemi. Kolację zjedliśmy i położyli się spać
spokojnie i w doskonałych humorach - następnego dnia czekały nas prysznic, ciepłe jedzenie, stały dach nad głową i wygodne łóżka!!! |